zaloguj się
SZTUKATEATRFILMMUZYKAMUZYKA KLASYCZNAOPERAKSIĄŻKATANIECDESIGNARCHITEKTURAFOTOGRAFIAHOMOŁADNIEKOBIETYPOLITYKA KULTURALNA

LOKALNIE

OCHOTA:
FILTRY

TEKST: Joanna Sanecka

24.10.11

Dawno temu w Warszawie był klub, który nazywał się Filtry. To było w czasach gdy po ulicach jeździły Polonezy i maluchy, szare domy nie znały reklam, a bułka z kefirem kosztowała z 10 tysięcy złotych. Pod Pałacem Kultury stały budy sprzedające kasety z disco polo, a pracujące w nich dziewczęta nosiły białe kozaczki z frędzlami.


Filtry to było objawienie. Prawdziwy underground. Dziwne podwórko nie wiadomo gdzie, metalowe drzwi bez żadnego szyldu i schody prowadzące w dół. Na ich końcu industrialne wnętrze, z kłębowiskiem rur wzdłuż ścian i płonącym ogniem. Gryzący dym, stroboskop i muzyka. Puszczać płyty mógł każdy, kto je miał. Ludzie radośnie skakali przy muzyce house'owej, Red Hot Chili Peppers, techno i Nirvanie albo czymś zupełnie innym. Bywało też, że ktoś puszczał niestrawne brzmienia, tańczyła jedna osoba w mocno odmiennym stanie świadomości, a reszta tłoczyła się w barze. Przychodzili artyści, odbywały się happeningi. Było psychodelicznie i awangardowo. Czuć było twórczy ferment, radość życia i oczekiwanie na to co miało nadejść. Do mnie podszedł wysoki brunet w okularach. Zakochałam się w nim i tak mi zostało do dziś.


Powroty z Filtrów były bolesne. Postkomuna atakowała przesterowane zmysły. Autobusy cuchnęły, ludzie byli porażająco szarzy i smutni, w otwieranych o świcie spożywczych lepiło się od brudu. Najgorzej jak nie było głupich 10 tysięcy na kefir i bułkę.
Jakiś czas później zapisałam się na kurs informatyki do Instytutu Maszyn Matematycznych przy Krzywickiego na Ochocie. Chciałam zrozumieć zielone znaczki migające na czarnym monitorze i nakłonić je do współpracy. Pierwszego dnia przyszłam rano na zajęcia. Podwórko instytutu wydało mi się dziwnie znajome. Kiedy zrozumiałam, że jestem przed wejściem do Filtrów poczułam się dziwnie. Przecież Filtry znajdowały się w jakimś mitycznym miejscu dostępnym tylko w środku nocy, w odpowiednim stanie ducha. To nie było w porządku natknąć się na nie tak po prostu, w biały dzień. Wszystko to nie wróżyło dobrze. Filtry w krótkim czasie przestały być fajne i nie było sensu dalej do nich chodzić.

TEKSTY

MANIA NA BICYKLU

Joanna Sanecka

_
09.08.11

CERATA SZEROKIM FRONTEM

Max Suski

_
20.07.11

DO ZNAJOMYCH JÓZEFA

Beata Chomątowska

_
12.07.11

MINIÓWKA I PISTOLET

Joanna Sanecka

_
10.07.11

WHO'S THAT MAN?

Kasia Kazimierowska

_
08.07.11

GŁOS LUDU

Joanna Sanecka

_
26.06.11

BIUROWIEC NAD POTWOREM

Cezary Polak

_
23.06.11

GATUNEK WYMARŁY

Ewa Cichowicz-Vedral

_
19.06.11

KOCHAM KINO

Max Suski

_
15.06.11

MŚCICIEL Z ŁĘCZYCKIEJ

Joanna Sanecka

_
13.06.11

WSPÓLNOTA OAZOWA SPALINOWA

Cezary Polak

_
10.06.11

WIECZÓR PRAGI

Natalia Bet

_
07.06.11

przeglądaj wszystkie

DZIELNICE

GROCHÓW

MOKOTÓW

MURANÓW

OCHOTA

POWIŚLE

PRAGA PÓŁNOC

SASKA KĘPA

ŚRÓDMIEŚCIE

WOLA

ŻOLIBORZ

©2011 UPTOWN MEDIA, Design: Edgar Bąk