zaloguj się
SZTUKATEATRFILMMUZYKAMUZYKA KLASYCZNAOPERAKSIĄŻKATANIECDESIGNARCHITEKTURAFOTOGRAFIAHOMOŁADNIEKOBIETYPOLITYKA KULTURALNA

WUZETKA

MONEYBALL

TEKST: Joanna Ostrowska

Gigantyczny stadion baseballowy Oakland Athletics w trakcie meczu wyjazdowego z Yankees świeci pustkami. Samotny mężczyzna w średnim wieku, w sportowej, granatowej kurtce zaciska w dłoni małe radio, z którego oczywiście rozbrzmiewa głos komentatora wykrzykującego wniebogłosy o porażce drużyny z Oakland. Mężczyzna raz po raz wycisza swoje urządzenie, jakby był przekonany, że w ten sposób będzie w stanie odczarować rzeczywistość i zmienić wynik meczu. To już kolejny przegrany mecz, który kończy sezon drużyny – znów poza finałem.

Tajemniczy odludek, który zupełnie nieprzypadkowo znalazł się na niewłaściwym stadionie to Billy Beane (Brad Pitt), menadżer drużyny z Oakland, który za wszelką cenę próbuje wreszcie dostać się do upragnionego finału Amerykańskiej Ligi Baseballu. Nie chodzi na mecze Athletics, bo jest stuprocentowo pewny, że przynosi im pecha swoją obecnością. W trakcie meczy wyciska kilogramy na siłowni, jeździ bez celu po Oakland – wszystko, żeby przypadkiem nie kusić złego losu. W nowym sezonie ma dla swojej drużyny tylko niewiele ponad trzydzieści milionów dolarów. Jego najwięksi przeciwnicy, JAK Yankees – sto czterdzieści milionów. Na dokładkę Oakland A's mają bardzo zły PR w branży. Coraz częściej drużyna Beane'a jest traktowana jak bank organów dla krezusów baseballowego świata. Po ostatnim przegranym meczu Beane traci aż trzech zawodników, którzy w następnym sezonie będą warci już około sześć milionów dolarów każdy!

Billy Beane nie należy do mięczaków. Nazajutrz po przegranym meczu spotyka się z grupą swoich wiernych selekcjonerów. Rozmowa o przyszłych nabytkach dla drużyny Oakland Athletics przypomina handel żywym towarem: „ten ma mocną prawą rękę i nieźle prezentuje się na boisku”, „tamten ma ładną twarz i zapowiada się na mocnego miotacza”. Starzy wyjadacze, którzy częstokroć łowili młode talenty w szkółkach baseballowych w USA jeszcze w latach sześćdziesiątych to potężna siła. Nie przepadają za zmianami, szczególnie jeśli każde swoje odkrycie na boisku traktują jak być albo nie być dla Oakland's A's.

Doświadczony menadżer próbuje targować się i kupować nowych graczy. Niestety ceny są nazbyt wysokie, a właściciel klubu nie jest w stanie poratować Beane'a nawet dodatkowym milionem dolarów. W trakcie jednej z takich upokarzających wizyt u „zaprzyjaźnionych rywali” Bill poznaje Petera Branda (Jonah Hill), absolwenta ekonomii na Yale, dla którego baseball to przede wszystkim statystyka graczy, a nie górnolotne przeczucia i osławiony wśród starych wyjadaczy „szósty zmysł”. Po kilku dniach zaczynają pracować wspólnie.

„Moneyball” na podstawie scenariusza Aarona Sorkina i Stevena Zailliana można zgodnie z opiniami niektórych krytyków traktować jak kolejną zgrabnie zrealizowaną opowieść o „ambicjach białych kołnierzyków, brudnych pieniądzach i niewinnym sporcie”. Baseballowe szaleństwo Beane'a i Branda to przede wszystkim jednak poszukiwanie sposobu walki z dominacją pieniądza na rynku sportowych rozgrywek. Odnajdywanie graczy, którzy zostali odrzuceni, zapomniani i pominięci przez świat baseballu to pierwszy punkt w planie Branda. Kolejna kwestia to ustawienie całej drużyny jak doskonale działającego mechanizmu, w którym każdy trybik odpowiada za jedną czynność. W takiej sytuacji wszechstronni zawodnicy przestają być bardzo pożądani – liczą się ci, którzy są niezastąpieni w swoim fachu. Na dokładkę ciągłe badanie statystyk, wytrzymałości, wykresy i analizy działania zespołu. Ten diabelski plan w życie wprowadzi właśnie Billy Beane - wbrew selekcjonerom, trenerowi, mediom i przede wszystkim fanom. Nie trudno przewidzieć, jaki będzie finał.

W filmie Bennetta Millera nie ma miejsca na romantyczne, rewolucyjne gesty buntu przeciwko systemowi, co w sytuacji strajku na Wall Street byłoby jak najbardziej na miejscu. Wręcz przeciwnie – system sabermetrii (analizy statystycznej baseballu) zakłada, że każda drużyna to coś w rodzaju dobrze prosperującej firmy, która również jest zainteresowana cięciem niepotrzebnych kosztów. Staje się konkurencyjna, w momencie kiedy spadają wydatki. Kiedy na pierwszej bazie zaczyna grać zawodnik wart trzysta tysięcy dolarów i każdy kolejny kontrakt nie przekracza miliona można mówić o sukcesie. „Odrzuceni, zapomniani, dziwacznie rzucający zawodnicy” nie będą buntować się przeciwko niskim stawkom. W końcu to może być ich ostatnia szansa, żeby wrócić na boisko... zrobią to za wszelką cenę. Z tej perspektywy awangardowa metoda Beane'a przestaje być „ratunkiem dla przegranych”.

Billy Beane zmienia z prędkością światła garnitur, na sportowy dres; żuje tytoń, nosi złote łańcuchy i oczywiście ponad wszystko kocha swoją maleńką córeczkę. Jest jednym z „odrzuconych”, który kilkadziesiąt lat wcześniej wybrał baseball, zamiast stypendium na Stanfordzie, ale mimo talentu nigdy nie zagrał żadnego porządnego meczu. Starzy wyjadacze popełnili błąd w jego przypadku. Wprowadzając uniwersyteckiego kujona do jaskini doświadczonych selekcjonerów Beane nie tylko chce uratować drużynę i doprowadzić ją do finału. Przede wszystkim zależy mu na przekonaniu wszystkich, że baseball nie musi być sportem dla wybranych. Nie tylko ci, którzy dotykali murawy, mają patent na udaną strategię drużyny. W scenie spotkania jajogłowego Branda z selekcjonerami obcesowy i konkretny Billy gasi buntowników nowych metod, wskazując palcem na Petera – ten zawsze odpowiada liczbami, co do których nikt nie może mieć wątpliwości. 

Tradycyjnie lekko neurotyczny, naładowany testosteronem Billy Beane niesie dobrą nowiny do krainy amerykańskiego baseballu, niczym wojenny bohater. Standardowo walczy o rzeczy bezcenne - honor rodziny, swój własny i satysfakcję utarcia nosa starszemu pokoleniu. Najważniejsze jest chyba jednak pragnienie wyjątkowości. Z przegranego, odrzuconego zawodnika, który ledwo wskoczył na stołek menadżera podrzędnej drużyny Beane staje się reformataorem, awangardą przyszłych zmian w świecie sportu. I jak to bywa w amerykańskich snach - ta satysfakcja jest cenniejsza, niż najdroższy kontrakt w historii baseballu...podobnie jak uśmiech córki.

 

"Moneyball", reż. Bennet Miller, wyst. Brad Pitt, Jonah Hill, Philip Seymour Hoffman. W kinach od 9 grudnia. 

WUZETKI

MT 9,7

_

DRUHNY

_

przeglądaj wszystkie

©2011 UPTOWN MEDIA, Design: Edgar Bąk